Klatki dla przepiórek własnego wyrobu

 

Uwielbiam zwierzęta. W sumie zawsze w moim domu było ich wiele. Miałem świnkę morską, którą dostałem od dziadka na piąte urodziny. Potem rodzice kupili mi królika – miniaturkę. Jednak urósł do rozmiarów dość sporych, ale i tak przeżyliśmy razem prawie dziesięć lat. Potem jak wyprowadziłem się z domu miałem psa. Po ślubie, z żoną zamieszkaliśmy w niewielkim domku i wiedziałem, że będzie on pełen zwierząt.

Żona miała warzywniak, a ja klatki z przepiórkami

klatki dla przepiórekW ogrodzie, który był niewielkich rozmiarów, małżonka założyła sobie kilka grządek z warzywami. Drugą cześć przeznaczyliśmy na hodowlę ptaków. Najpierw kupiłem klatki dla przepiórek, a potem dla papug. W sumie postanowiłem zbudować je sam. Zakupiłem odpowiednią siatkę, połączyłem ją ze sobą. Zrobiłem też podłogę oraz coś na miarę kurnika, czyli miejsce, gdzie zwierzęta mogły się schować na wypadek gorszej pogody. Zamontowałem im także miski na jedzenie oraz gałązki z jabłonek, które wycięliśmy po przeprowadzce. Pierwsze klatki dla przepiórek były prototypami, ale dzięki nim wiedziałem, co muszę zmienić w przyszłych projektach. Na początek kupiłem dwie pary tych ptaków, aby nieco się z nimi obyć. Moja hodowla już po roku przyniosła owoce, w postaci potomstwa. Z czasem musiałem więc zwiększyć liczbę klatek, aż w końcu zarejestrowałem wszystko i mogłem je sprzedawać. W ten sposób moja miłość do zwierząt stała się sposobem na uzyskanie dodatkowych funduszy do rodzinnego budżetu.

Mojej żonie bardzo odpowiadał ten rozwój wydarzeń, bo mogła dokarmiać zwierzątka warzywami, których nie byliśmy w stanie przejeść. Swoją drogą jej uprawa również szła bardzo dobrze. Po jakimś czasie moja hodowla wzbogaciła się o kolejne ptactwo i budowałem kolejne klatki. Dzięki swojemu zapałowi, byłem samowystarczalny. Miałem czym chwalić się w pracy.